Różowy Październik od lat przypomina o profilaktyce raka piersi, ale zdrowie kobiety nie kończy się na mammografii. To uważność, świadome decyzje i gotowość, by o swoim ciele mówić bez wstydu. O tym jak dziś rozumieć dobrą profilaktykę pytamy lek. Agnieszkę Kitę-Lenart, ginekologa Centrum Zdrowia w Opolu.
Czy współczesna kobieta jest dziś bardziej świadoma swojego zdrowia, czy po prostu ma dostęp do większej ilości informacji – choć nie zawsze dobrej jakości?
lek. Agnieszka Kita-Lenart: Współczesna kobieta ma nieporównywalnie większy dostęp do informacji zdrowotnych, jednak obfitość danych w sieci nie przekłada się jednoznacznie na wyższą świadomość medyczną. Popularność niesprawdzonych treści w mediach społecznościowych sprawia, że pacjentki często czerpią wiedzę ze źródeł pozbawionych dowodów naukowych (EBM). Prawdziwa świadomość zdrowotna wzrosła, ale opiera się na umiejętności krytycznego filtrowania informacji i weryfikacji mitów. Łatwy dostęp bywa pomocny, lecz bez odpowiedniej selekcji często prowadzi do zbędnego lęku. Rolą współczesnego lekarza staje się więc nie tylko diagnostyka, ale i rola przewodnika po wiarygodnej wiedzy medycznej.
Co najbardziej zmieniło się w gabinecie ginekologicznym w ciągu ostatnich kilkunastu lat?
lek. Agnieszka Kita-Lenart: Najwięcej zmieniło się pod względem uczestników biorących udział w leczeniu pacjentki. Staramy się, aby kobieta była czynnym uczestnikiem, aby decyzje odnośnie postępowania, zastosowanych metod, były wspólne – podejmowane z jak największym uwzględnieniem oczekiwań pacjentki i problemu, który jest dla niej najbardziej uciążliwy. Wzrosła empatia i poszanowanie intymności pacjentki. Standardem stała się zaawansowana ultrasonografia wysokiej rozdzielczości (USG 3D/4D) wykonywana podczas rutynowych wizyt. Rozwinęły się również małoinwazyjne techniki zabiegowe oraz ginekologia rekonstrukcyjna i uroginekologia, poprawiające komfort codziennego życia. Wizyta ginekologiczna przestała kojarzyć się wyłącznie z ciążą i leczeniem chorób, stając się kompleksowym dbaniem o zdrowie intymne na każdym etapie życia.
Jakie objawy kobiety najczęściej bagatelizują, a lekarz powinien potraktować je szczególnie poważnie? Czy istnieje coś w rodzaju „czerwonych flag”, o których zdecydowanie za mało się mówi?
Kobiety najczęściej bagatelizują zbyt obfite, bolesne lub nieregularne krwawienia, przyjmując je za cechę osobniczą. Do bezwzględnych „czerwonych flag” należą wszelkie plamienia i krwawienia występujące po menopauzie oraz plamienia kontaktowe (po stosunku). Istotnymi, a często ignorowanymi objawami są również: przewlekły ból w miednicy mniejszej, uczucie ciężkości, wzdęcia i powiększenie obwodu brzucha (mogące wskazywać na patologię jajnika). W obrębie piersi alarmująca jest nie tylko wyczuwalna masa, ale też zaciągnięcie skóry, wyciek z brodawki czy asymetria. Wszystkie te sygnały wymagają niezwłocznej i pilnej diagnostyki.
Często nagłaśnia się akcje badań mammograficznych, a rzadziej mówi się o USG piersi – kiedy powinnyśmy je wykonywać?
O pierwszym badaniu USG piersi możemy spokojnie myśleć już od 18rż, następne i kolejne powinny być podyktowane zaleceniami uzyskanymi od lekarza wykonującego badanie.
Obydwie metody nie konkurują ze sobą, lecz się uzupełniają – u kobiet z gęstą budową piersi mammografię często łączy się z USG. Ostateczny wybór i częstotliwość badań zależą od indywidualnej budowy piersi oraz oceny ryzyka genetycznego. Pamiętajmy, że USG piersi zalecane jest również podczas ciąży a nowotwory piersi pozostają w Polsce na pierwszym
Czy kobiety powinny inaczej myśleć o profilaktyce w zależności od wieku? Co jest szczególnie ważne dla dwudziestolatki, co dla kobiety po czterdziestce, a co dla kobiety w okresie menopauzy?
Dla kobiety w każdym wieku główną profilaktyką chorób powinna być zdrowa dieta i aktywność fizyczna, którą trzeba co prawda dostosować do możliwość każdej kobiety, jednak której nie powinno się nigdy zaniechać. Niestety kobieta w każdym wieku narażona jest na wiele chorób, nie traćmy czujności i nie odpuszczajmy troski o swoje zdrowie i dobre samopoczucie, by trwały jak najdłużej.
I pytanie trochę przewrotne: gdyby każda kobieta miała raz w życiu zadać ginekologowi jedno pytanie, którego zwykle wstydzi się zadać – jakie pytanie powinno paść?
Pytanie, które powinno paść, brzmi: „Czy wygląd, zapach, wydzielina i odczucia płynące z moich narządów intymnych są w normie i jak mogę poprawić stan swojego zdrowia?”. Wiele kobiet wstydzi się pytać o naturalną zmienność anatomiczną, zapach wydzieliny zależny od fazy cyklu czy dolegliwości podczas współżycia. Często przemilczanym problemem są również wczesne objawy nietrzymania moczu czy spadek libido. Zadanie tego pytania pozwala obalić nierealistyczne wzorce promowane w mediach i zyskać pewność co do własnego ciała. Otwarta rozmowa znosi barierę wstydu, pozwalając na szybkie wykrycie ewentualnych zaburzeń i poprawę komfortu życia.



